Jakub J., który przyznał się do zamordowania Patrycji Hakiel czeka na 6-tygodniową obserwację psychiatryczną. Prokuratura przedłużyła mu trzymiesięczny areszt. Rodzina dziewczyny wciąż czeka na wyniki badań DNA.
Według ustaleń mińskiej prokuratury, odnalezioną w marcu na terenie ogródków działkowych Patrycję Hakiel, zamordował jej były chłopak Jakub J. 24 czerwca o kolejne trzy miesiące przedłużono mu tymczasowy areszt. Wkrótce zostanie poddany półtora miesięcznej obserwacji sądowo-psychiatrycznej. W połowie sierpnia będą wyniki badań DNA, które rozwieją niejasności – czy dziewczyna została zgwałcona.
Patrycja wyszła z domu 6 lutego około godziny 17. Wieczorem, zaniepokojona matka zadzwoniła do niej na komórkę.
– Pamiętam doskonale ten dzień. Aż do rana, niemal co godzinę próbowałam dodzwonić się do córki – wspomina dziś Elżbieta Hakiel. – Po nieprzespanej nocy, rano znów spróbowałam.. Jej telefon milczał. Później był już wyłączony.
Rodzice zgłosili zaginięcie córki na policji. Trzy dni od zaginięcia Elżbieta Hakiel skontaktowała się z Kubą, byłym chłopakiem córki. Przejęty jej zniknięciem, zaangażował się w akcję poszukiwawczą.
– To był normalny, grzeczny chłopak – mówi pani Elżbieta. – Znaliśmy go dobrze, bo spotykał się z naszą córką przez osiem lat. Potem się rozstali, ale tak to już bywa.
Od sylwestra Patrycja i Jakub nie byli już parą. Chłopak tłumaczył, że od dwóch miesięcy nie rozmawiał z byłą dziewczyną. Miesiąc później Hakielowie dostali od operatora bilingi rozmów z komórki Patrycji. W zestawieniu były połączenia do Kuby, było też kilka SMS-ów wysłanych do niego, nawet z 6 lutego Jakub wciąż zaprzeczał, że miał jakikolwiek kontakt z 24-latką.
Na początku marca pani Elżbieta dostała anonimowego SMS-a. Ktoś informował, że “Patrycja nie żyje. Jest zakopana na działce u swojego byłego chłopaka, który pobił ją i zgwałcił, a potem zakopał…” Następnego dnia przerażeni rodzice razem z policją pojechali na działkę Jakuba. Po pobieżnych oględzinach nie znaleziono niczego podejrzanego. Listy otrzymywali też dziadkowie Patrycji. Wszystkie z tą samą informacją, że 24-latka jest zakopana na działce, a zabił ją Kuba. Anonimy trafiały na policję. Śledztwo stało w miejscu.
W tym samym czasie pani Elżbieta dostała bankowe wyciągi z operacji dokonanych na koncie córki, z których wynikało, że. 7 lutego z bankomatu przy ul. Warszawskiej z konta Patrycji wypłacono pieniądze.
Akcję poszukiwawczą z prawdziwego zdarzenia policjanci zorganizowali dopiero 22 marca. Na ogródkach działkowych przy ulicy Jasnej odnaleziono ciało zaginionej. Prokurator wydał decyzję o aresztowaniu Jakuba J. Chłopak przyznał się do morderstwa. Aresztowano go na trzy miesiące, po przedstawieniu zarzutu zabójstwa.
Do dziś nie wiadomo, dlaczego tak późno policja podjęła decyzję o przeprowadzeniu akcji poszukiwawczej. Tajemnicą śledztwa jest też to, dlaczego właśnie 24 marca zdecydowano się na dokładne sprawdzenie działek, chociaż sygnały o miejscu ukrycia zwłok były dużo wcześniej.
– Nikt nas nie informuje, na jakim etapie jest śledztwo – mówi rozżalony Mirosław Hakiel. – Do dziś policja nie ustaliła, kto był autorem anonimowego SMS-a, którego otrzymała żona. Przecież wysłano go spod konkretnego numeru, więc policjanci powinni przynajmniej wiedzieć, czy to był telefon na kartę czy abonament. Dopiero teraz się za to wzięli.
Prokuratura ustaliła, że Jakub J. zamordował Patrycję 6 lutego – w dniu jej zaginięcia. Zbrodnia była popełniona na działce, na której potem ukrył jej ciało. Dzień później posługując się jej kartą wypłacił z bankomatu 20 zł.
Rodzice wciąż nie mogą otrząsnąć się po śmierci ukochanej córki. Czasem obwiniają się, że coś przeoczyli. Młodszy brat Patrycji do dziś nie wierzy, że jego ukochana siostra już nie wróci. Gdy ktoś zapuka, pierwszy biegnie do drzwi, z nadzieją, że ujrzy w nich Patrycję.
– Śmierć nie powinna przyjść tak wcześnie. Ona miała przed sobą całe życie…. – mówi ocierając łzy pani Elżbieta.
Autor artykułu: Anna Sadowska