Archive for July, 2007

Wolne miejsca w ogólniakach, technikach i zawodówkach

Thursday, July 12th, 2007

Technik elektronik, teleinformatyk, a może ogrodnik? W szkołach ponadgimnazjalnych powiatu mińskiego jest jeszcze sporo wolnych miejsc.

Dodatkowa rekrutacja to szansa dla uczniów, którzy w pierwszym etapie nie znaleźli się na liście w żadnej ze szkół. Nie mają się o co martwić zwłaszcza ci, którzy myślą o zdobyciu konkretnego zawodu. Z kolei mińskie licea mają już komplet uczniów. Jednak absolwenci gimnazjów, którzy chcą kontynuować naukę w liceach mają jeszcze na to szansę. Wolne miejsca czekają w Zespole Szkól im. Hipolity i Kazimierza Gnoińskich w Siennicy i Zespole Szkół Adama Mickiewicza w Mrozach.

Gimnazjaliści, którzy chcą zdobyć zawód technika elektronika czy teleinformatyka powinni się zgłosić do Zespołu Szkół Zawodowych nr 2 w Mińsku Mazowieckich. Szkoła przyjmie także chętnych do nauki w zawodówce. Wolne miejsca czekają na takich kierunkach jak: mechanik pojazdów samochodowych, operator obrabiarek skrawających i w klasie wielozawodowej.

Kompletu uczniów nie ma także w Zespole Szkół Agrotechnicznych w Janowie. Wolne miejsca są zarówno w technikum jak i zawodówce.

Autor artykułu: JK

Dwie osoby odniosły obrażenia w wypadku w Kamionie

Thursday, July 12th, 2007

Dwie osoby odniosły obrażenia w wypadku, do którego doszło około 19.30 w Kamionie na drodze nr 719. Trasa ma być zamknięta przez ponad 2 godziny.

Na drodze nr 719 z Pruszkowa do Skierniewic w miejscowości Kamion doszło do wypadku. W zdarzeniu brały udział trzy samochody. Dwie osoby odniosły poważne obrażenia i trafiły do szpitala. Jak się dowiedzieliśmy na miejscu pracują, dwa zastępy straży pożarnej i policja. Funkcjonariusze
ustalają przebieg wypadków i zabezpieczają miejsce zdarzenia. Droga jest zablokowana, służby kierują ruch objazdami w Puszczy Mariańskiej i przed Kamionem.

Autor artykułu: Anna Wrzesień

Rodzice niepełnosprawnej Martynki walczą o miejsce dla swojego dziecka

Thursday, July 12th, 2007

Mamo, chcę do szkoły!

Tydzień przed końcem roku szkolnego rodzice chorej na zespół Dawna dwunastolatki dowiedzieli się, że klasa, do której chodzi ich dziecko zostaje rozwiązana. – Decyzja jest nieodwołalna – usłyszeli w gabinecie dyrektorki – Rodzice zdrowych dzieci nie chcą Martyny. Szybko przekonali się, że to nie prawda. Jeśli ktoś jej nie chce to pani dyrektor.

Dyrektor szkoły podstawowej nr 23, Ewa Woźniak, do której chora na zespół Downa Martynka chodziła przez ostatnie cztery lata uznała, że czas rozwiązać klasę integracyjną. Zgodnie z przepisami oświatowymi w klasie integracyjnej powinno być od 13 do 15 dzieci zdrowych i od 3 do 5 niepełnosprawnych. W Klasie IIIa było 13 dzieci bez zaburzeń, dwoje z zespołem Dawna, w tym Martyna i jedno cierpiące na autyzm. Rodzice czwórki dzieci zdrowych postanowili pociechy przenieść do innych klas z różnych powodów. Liczba dzieci w klasie topniała, a dodatkowo Martynka zaczęła dojrzewać i sprawiać kłopoty. Nauczycielka prowadząca klasę musiała pójść z nią do łazienki i pomóc przy zmianie podpaski. To wydarzenie tak bardzo wstrząsnęło pedagogiem, że poinformowała o tym dyrekcję, a ta wykorzystała informację jako argument popierający decyzję o konieczności rozwiązania tej klasy. Zdaniem dyrektor Ewy Woźniak miejsce Martyny jest w szkole specjalnej. Od tego miejsca rozpoczęła się wojna.

– Na pewno są momenty, gdy opadają ręce i brakuje już siły, ale bardzo szybko Martynka stawia mnie na nogi – mówi Elżbieta Walczak, mama dziewczynki – Ostatnio miałyśmy rozmowę o jej chorobie. Spośród zdjęć dzieci z oznakami zespołu Dawna na stronie internetowej Martynka rozpoznała siebie. Zapytałam ją czy wie, że jest chora i czy jej to przeszkadza odpowiedziała – nie, ale tobie chyba tak.

Dla wielu dzieci, które znają Martynę od lat choroba jest niedostrzegalna. Widzą jej buzię codziennie, zauważają odmienność, ale nie oceniają. Podczas klasowych wycieczek, w Toruniu czy w stadninie koni dziewczynka jest otoczona koleżankami. Siadają z nią w autobusie, dzielą się kanapką, odwiedzają w domu i choć pewnie początkowo nie było to łatwe rozumieją co do nich mówi.
Przejście z klasy trzeciej do czwartej dla wszystkich dzieci w podstawówce łączy się z poważną zmianą. Mogą wybrać profil, na przykład sportowy lub informatyczny. Zamiast jednej, ukochanej pani lekcje prowadzą różni, zupełnie obcy nauczyciele.

Rodzice Martynki byli pewni, że te wybory stoją też przed ich dzieckiem, ale się pomylili.
– Myśleliśmy, że w zgranej klasie, a do takiej Martynka chodzi, będzie jej łatwiej znieść zmiany i je zaakceptować – mówi Lech Walczak, tata – Rozwiązanie klasy było szokiem. Nie tylko dla nas. Zdumieni byli też rodzice dzieci zdrowych. Nie oszukujmy się, dla nich mała, objęta specjalną opieką klasa też była doskonałym wyjściem.

Słowa Walczaka potwierdza pismo podpisane przez ośmioro rodziców z rozwiązanej klasy. Dwa dni po informacji od pani dyrektor poprosili o zmianę decyzji i zadeklarowali chęć posyłania swoich dzieci nadal do klasy integracyjnej. Szkoła nie zgodziła się podjąć negocjacji.

– Nie tylko dyrekcja przekonywała nas, że decyzja jest nieodwołalna, ale jeszcze dodatkowo byliśmy proszeni o napisanie podań o przeniesienie dziecka do innej klasy – mówi Agnieszka Karasek, mama Gabrysia – Mój syn jest bardzo wrażliwym dzieckiem, może nawet zbyt. Nauka w małej klasie w niedużej społeczności jest dla niego doskonałym wyjściem. To nie jest typ chłopca, który będzie przewodził innym. Zaprzyjaźnił się z Martynką i wiele razy deklarowałam, że chcę by nadal chodził z nią do klasy.

Dyrekcja szkoły nie może zmusić rodziców Martyny do tego by posłali dziecko do szkoły specjalnej, bo dziewczynka po badaniach specjalistycznych została zakwalifikowana do klasy integracyjnej. Orzeczenie tej treści wydała poradnia pedagogiczno-psychologiczna. Dziewczynka, za karę została skierowana do zupełnie obcej klasy, bez jednego znajomego dziecka, w której będzie jedyną niepełnosprawną. W zwykłej klasie, zwanej przez nauczycieli „masową” jeden nauczyciel ma pod opieką przez 45 minut dwudziestuparu uczniów. Nie będzie miał ani czasu, ani możliwości zająć się niepełnosprawną dziewczynką z zespołem Dawna.

Walczakowie zaczęli walczyć po swojemu. Napisali pismo do prezydenta, do kuratorium oświaty, do dyrekcji szkoły.

„Panie Prezydencie(…) bardzo bym prosiła jako matka chorego dziecka, żeby nie rozdzielać Martyny z innymi dziećmi z którymi tak dobrze się znała i rozwijała. Umieszczenie córki w zupełnie obcej klasie będzie dla niej ogromnym ciosem i przeżyciem. Martyna będzie musiała zaadaptować się do zupełnie nie znanego jej środowiska, do dzieci, które nie muszą zaakceptować jej odmienności. Obawiam się, że wszystko co udało nam się osiągnąć do tej pory zostanie zaprzepaszczone.”
- Nic po prostu, żadnej odpowiedzi – mówi Elżbieta Walczak.

Bardzo zdziwiona po rozmowie z Naszym Miastem jest dyrektor Wydziału Oświaty płockiego ratusza Ewa Adasiewicz. Mówi, że była przekonana, że rodzice zdrowych dzieci napisali pismo, że nie chcą już dalej integracji z Martynką. Od nas dostała oryginał dokumentu w którym ósemka rodziców opowiada się za klasą integracyjną.

- Jeśli rodzice zdrowych dzieci zgodzą się tak jak do tej pory posyłać swoje pociechy do klasy integracyjnej razem z Martynką, dołożymy wszelkich starań, żeby ta klasa została utrzymana – odpowiada Ewa Adasiewicz, dyrektor Wydziału Oświaty – Na pewno nie chodzi o pieniądze, bo na ten cel nie może ich zabraknąć.

Jednak dyrektor szkoły Ewa Woźniak jest przekonana o słuszności swoich decyzji.
– Jeśli są tacy rodzice, w co wątpię, to porozmawiam z nimi jeszcze w tym tygodniu – deklaruje dyrektor Woźniak.

Problem w tym, że wielu rodziców odpoczywa już nad polskim albo europejskim morzem. Żeby ich dziecko mogło 1 września pójść do szkoły musieli przyjąć jakąś propozycje tej placówki albo innej i dla nich sprawa jest załatwiona. Zapisali swoje dzieci gdzie indziej. Pani dyrektor doskonale wie, że musiałby zdarzyć się cud, żeby klasa integracyjna została reanimowana.

Autor artykułu: Dagmara Kobla

Technika wracają do łask

Tuesday, July 10th, 2007

Technika kształcące w nowym zawodzie okazały się tegorocznym hitem w powiecie sochaczewskim.
W Zespole Szkół Centrum Kształcenia Praktycznego w Sochaczewie komplet chętnych jest do technikum żywienia i gospodarstwa domowego. Technikiem logistykiem chciało zostać tylu młodych ludzi, że zamiast jednej zostały utworzone dwie klasy.

Nadal dużym powodzeniem cieszy się Liceum Ogólnokształcące im. F. Chopina w Sochaczewie, gdzie nie ma ani jednego wolnego miejsca. Ze względu na brak zainteresowania nie zostaną utworzone klasa liceum ogólnokształcącego w Iłowie i liceum profilowanego w Teresinie. Nadal jest mało chętnych do szkół zawodowych.

W powiecie sochaczewskim w tym roku został wykorzystany po raz pierwszy elektroniczny system rekrutacji do szkół ponadgimnazjalnych. – Mogliśmy szybko zorientować się, jak może wyglądać nabór do szkół – mówi Marek Fergiński, dyrektor Wydziału Oświaty, Kultury i Sportu Starostwa Powiatowego. Dzięki temu powiat szybko podjął decyzję o utworzeniu dodatkowych klas, które cieszyły się największym zainteresowaniem i rezygnacji z tworzenia klas, do których brakowało chętnych.
Jak wynika z elektronicznego zestawienia, na niemal 1300 chętnych uczniów, 41 osób nie potwierdziło, w której szkole będzie kontynuować naukę.

Autor artykułu: AW

Włamanie na śpiocha

Monday, July 9th, 2007

W sobotnią noc przy ul. Wiśniewskiego doszło do włamania do domu jednorodzinnego podczas snu domowników.

Czterech nieznanych sprawców ukradło laptopa, ładowarkę samochodową do telefonu komórkowego oraz klucze. Prawdopodobnie mieli zamiar dokładniej „przeszukać” dom, jednak przeszkodził im alarm, który się w tym momencie włączył.

Autor artykułu:

Awantura na stacji paliw

Monday, July 9th, 2007

Ośmiu mężczyzn zatrzymała płocka policja, którzy awanturowali się na stacji paliw przy ul. Bielskiej.

Mężczyźni byli pod wpływem alkoholu, zaczepiali innych klientów stacji, rozbijali butelki, przewracali stoły przy barze. Po opuszczeniu stacji napadli na nastolatka, którego pobili i zabrali mu rower, który później zniszczyli. Potem jeszcze rzucali kamieniami i butelkami w przejeżdżające samochody. Po akcji policjantów udało zatrzymać się wszystkich sprawców. Młodzieńcy najpierw trafili do izby wytrzeźwień, a potem do aresztu. Policja skieruje sprawę do sądu, a sprawcy odpowiedzą za zakłócanie porządku publicznego. Funkcjonariusze apelują jednocześnie do wszystkich poszkodowanych o kontakt z Komendą Miejską.

Autor artykułu: Sebastian Śmietanowski

Wyjazd bez niespodzianek

Thursday, July 5th, 2007

Wysyłasz dziecko na kolonie? Upewnij się, że autokar, którym pojedzie, jest sprawny. Ciechanowska komenda policji zachęca rodziców, by zgłaszali wyjazdy zorganizowane. Najlepiej zadzwonić dwa dni wcześniej do dyżurnego komendy (bezpłatne numery 112 lub 997) i poprosić o skontrolowanie stanu technicznego pojazdu oraz trzeźwości kierowcy.

Jeśli cokolwiek budzi wątpliwości rodziców, można zadzwonić nawet 5 min. przed odjazdem autokaru zachęca Leszek Goździewski, rzecznik ciechanowskiej KPP. Zapewnia, że stan autokarów jest dziś znacznie lepszy niż kilka lat temu. Najczęściej są drobne usterki, które można usunąć na miejscu, np. przepalone żarówki.

Jeśli policja znajdzie wady, których nie daje się usunąć od ręki, organizator musi zapewnić inny środek transportu lub przełożyć wyjazd. Na pewno przesunięcie wyjazdu pokrzyżowałoby nam plany, ale bezpieczeństwo dziecka jest więcej warte mówi Kamila Kolanowska, która w tym tygodniu wysłała córkę na obóz.

W Ciechanowie policjanci kontrolują kilka autobusów w ciągu roku wyjazdów jest niewiele, poza tym, rodzice rzadko dzwonią. A taki telefon może uratować życie.

Autor artykułu: Magdalen Wojtaś

Znów za rok matura

Thursday, July 5th, 2007

Z tą myślą musi pogodzić się 32 uczniów powiatu płońskiego, którzy nie zdali egzaminu dojrzałości. Tradycyjnie najlepiej wypadli absolwenci I LO przy ulicy Płockiej. Tam oblała tylko jedna osoba. Następny w kolejności był Zespół Szkół nr 2, gdzie do powtórnego egzaminu maturalnego musi szykować się troje absolwentów liceum profilowanego. W technikum zdali wszyscy.

Zdecydowanie gorzej spisali się uczniowie Zespołu Szkół nr 1, gdzie maturę oblało sześć osób. Jeszcze gorzej było poza Płońskiem. W Zespole Szkół w Czerwińsku nie zdało dziewięć osób, w Raciążu aż 11.

Wyników egzaminu dojrzałości nie można jednak sprowadzić do prostych statystyk. Maturzyści o swoich prawdziwych umiejętnościach przekonają się dopiero na studiach. Jeśli oczywiście się na nie dostaną. Statystycznie najmniejsze szanse mają ci, którzy zdali wyłącznie dzięki łasce ministra Romana Giertycha. Amnestią w tym roku objętych zostało około stu uczniów powiatu płońskiego (dwoje z I LO, 14 z ZS nr 2, 40 z ZS nr 1 i tyle samo z ZS w Raciążu). Jak widać, matura maturze nierówna.

Autor artykułu: Małgorzata Ziółkowska

Stadion pierwszej potrzeby

Thursday, July 5th, 2007

Klamka zapadła. Wart ponad 220 mln zł kompleks sportowy, zostanie zbudowany na radomskiej Koniówce. W pierwszej kolejności powstanie nowoczesny stadion z zadaszonymi trybunami na 20 tys. miejsc.

- Jeśli chcemy, żeby plany goszczenia w Radomiu jednej z reprezentacji występujących na Euro 2012, nie stały się mżonką, musimy mieć obiekt sportowy na miarę XXII wieku – twierdzi Andrzej Kosztowniak, prezydent Radomia.

Kompleks taki, decyzją władz miasta, ma powstać na Koniówce. Obok stadionu mają stanąć: hala sportowa na 7 tys. miejsc, basen z pływalnią olimpijską (10 torów po 50 m długości), hotel, gabinety odnowy biologicznej. Gotowa jest już prezydencka koncepcja zagospodarowania terenu.

Budowa ma być podzielona na dwa etapy. W pierwszej kolejności ma powstać stadion, boiska treningowe z naturalną i sztuczną trawą, parkingi na 1000 aut oraz budynek dydaktyczny, w którym przyszłości ma się mieścić szkoła mistrzostwa sportowego ze specjalnością piłka nożna. – Obiekty te znajdą się na terenie gminy, więc i procedury związane z rozpoczęciem prac zostaną znacznie skrócone – wyjaśnia Kosztowniak. – Chcemy, żeby ten etap prac zakończył się sporo przed początkiem mistrzostw Europy.

Koszt budowy stadionu szacuje się na około 80 mln zł. Blisko 30 mln gmina dostanie z funduszy unijnych, gdyż marszałek Mazowsza zakwalifikował inwestycję do projektów kluczowych w latach 2007-13. Reszta ma pochodzić z Ministerstwa Sportu i budżetu gminy. – Dwukrotnie rozmawiałem już z ministrem Tomaszem Lipcem i jestem dobrej myśli – podkreśla Kosztownia. Zastrzega jednak, żeby o żadne szczegóły go nie pytać, bo na to jest jeszcze za wcześnie.

Pozostałe obiekty mają być budowane w drugim etapie, a koszt inwestycji szacuje się na 140 mln zł.
Jak tłumaczy prezydent Radomia, miasto czeka na ustawę o partnerstwie prywatno-publicznym, żeby zaprosić do współpracy inwestorów prywatnych. Ci partycypowaliby w kosztach budowy, ale mogliby później z obiektów komercyjnych jak hotel, restauracje, czy klubu fitness czerpać zyski.

Autor artykułu: Grzegorz Stępień

Radomscy lekarze przerwali głodówkę

Tuesday, July 3rd, 2007

Po sześciu dniach głodówki radomscy lekarze przerwali radykalną formę strajku, która nieuchronnie prowadziła do katastrofy. Podjęli taką decyzję, żeby ratować szpital przed zamknięciem, a pacjentów przed ewakuacją. Nie oznacza to jednak końca strajku.

Gdyby lekarze nadal głodowali, jutro rozpoczęłaby się ewakuacja blisko tysiąca pacjentów z obu radomskich szpitali. Kilkadziesiąt osób jest w bardzo ciężkim stanie i nie nadaje się do transportu. Wśród nich jest dwoje wcześniaków.

- Ktoś musiał ustąpić. Skoro nie zrobił tego rząd, musieliśmy my. Nie mogliśmy dłużej narażać zdrowia pacjentów. Gdyby głodówka potrwała jeszcze jeden dzień, pacjenci musieliby być ewakuowani – wyjaśnia Piotr Roczniak, szef strajkujących lekarzy.

Teraz strajk będzie przebiegał w innej formie, która nie zagraża bytowi szpitali i życiu pacjentów. Lekarze będą od dzisiaj pracować w trybie ostrodyżurowym. .
Medycy nadal walczą o zmiany systemu opieki zdrowotnej, a co za tym idzie o poprawę warunków leczenia pacjentów i wzrost pensji dla pracowników służby zdrowia. Priorytetem jest wprowadzenie na rynek nowych ubezpieczycieli, którzy „rozbiliby” monopol Narodowego Funduszu Zdrowia. Zdaniem lekarzy „wyciek pieniędzy z systemu” zlikwiduje wprowadzenie indywidualnych kart chipowych pacjentów. To one upoważniałaby do bezpłatnego leczenia, a nie jak obecnie – numer PESEL.

Autor artykułu: Magdalena Sulich-Kosiec