Nawet 800 mogił na radomskim cmentarzu przy ul. Limanowskiego może zostać ponownie zagospodarowanych. Dotychczasowe miejsca pochówku zostaną wystawione na sprzedaż, jeśli rodziny zmarłych nie uiszczą opłaty w wysokości 650 zł za kolejne 20 lat.
Ksiądz Andrzej Zarzycki, proboszcz parafii św. Wacława, do niedawna zarządca nekropolii przy ul. Limanowskiego, przyznaje, że w przypadku niewniesienia opłaty za kolejne 20 lat po pochówku groby można ponownie zagospodarować. Możliwe jest więc, że za kilka lat podczas wizyty na cmentarzu potomkowie pochowanych osób mogą nie znaleźć mogiły swoich bliskich. Ksiądz Zarzycki zapewnia jednak, że stara się robić wszystko, żeby odszukać rodziny zmarłych. Umieszcza ogłoszenia w prasie, telewizji i wywiesza informacje na pomnikach. Jeśli to nie daje efektu, wertuje księgi wieczyste z nadzieją, że trafi na jakiś ślad.
– Staramy się unikać likwidowania mogił, dopóki nie mamy pewności, że ktokolwiek z rodziny żyje – wyjaśnia proboszcz. Dodaje, że decyzje dotyczące likwidacji grobów muszą być konsultowane z biskupem.
Opłatę za mogiłę uiszcza się raz na 20 lat. Obecnie to wydatek 650 zł. Jeśli kogoś nie stać na jej uregulowanie, może prosić o rozłożenie kwoty na raty. Kapłan tłumaczy, że takie sytuacje zdarzają się często. Spłata po kilkadziesiąt złotych miesięcznie jest dobrym rozwiązaniem dla emerytów, rencistów, osób uboższych.
Tomasz Kusiewicz zaraz po tym, jak przeczytał monit, zgłosił się do kancelarii, żeby zapłacić za grób rodziców. Przestraszył się, że grób może zostać zlikwidowany. – 650 zł to nie takie duże pieniądze, akurat na tyle mnie stać – przyznaje.
Jan Gruszka ma przy Limanowskiego mogiły rodziców i żony. Podczas lipcowej wichury grób żony został zniszczony przez powalone drzewo. Zarzeka się, że nie uiści opłaty za grób rodziców, dopóki pomnik nie zostanie naprawiony.
Na terenie radomskiej nekropolii jest także ok. 20 zabytkowych kwater powstałych między 1812 a 1945 r. Opiekę nad nimi roztoczył Społeczny Komitet Ochrony Zabytkowego Cmentarza Rzymskokatolickiego w Radomiu. Jego sekretarz Barbara Pikiewicz tłumaczy, że dokładna liczba zabytkowych mogił będzie znana dopiero po zakończeniu inwentaryzacji. Przeprowadza ją właśnie prywatna spółka Przymierze z Warszawy, która od 1 lipca tego roku zajmuje się sprawami inwestycyjnymi i administracyjnymi nekropolii.
Zdaniem Barbary Pikiewicz mieszkańcy miasta są zaniepokojeni przejęciem cmentarza przez prywatną, a nie kościelną spółkę spoza Radomia. Nie jest pewna, w jaki sposób nowy zarządca ustosunkuje się do podstawowej działalności komitetu, którą jest ratowanie zabytkowych grobów. Zapewnia, że w razie ewentualnej decyzji o likwidacji zabytkowych mogił, opinia komitetu będzie z całą pewnością negatywna.
Nowy zarządca cmentarza Walery Kulesza uspokaja, że będzie współpracował z komitetem. Dodaje, że zapis o współpracy widnieje w statucie spółki. Zamierza wystąpić do Unii Europejskiej o dotację na renowację zabytków na terenie nekropolii. Tłumaczy, że na razie chce przede wszystkim uporządkować sprawy administracyjne cmentarza.
– Chodzi o dokładną inwentaryzację grobów. Może to potrwać nawet trzy lata – mówi. Zarządca szacuje, że na terenie nekropolii jest ok. 50 tys. grobów. W tym roku wyśle 800 zawiadomień z nakazem uiszczenia zaległej opłaty do rodzin pochowanych osób. Jeśli jednak do momentu zakończenia inwentaryzacji opłata nie zostanie uregulowana, dotychczasowe miejsce pochówku może zostać wystawione na sprzedaż.
Proboszcz Zarzycki obawia się jednak, że przy tej okazji może dojść do potajemnego handlu miejscami na cmentarzu. Tłumaczy, że nie da się tego procederu wykluczyć i bardzo ciężko z nim walczyć. Jan Gruszka, który dziewięć lat temu pochował żonę w jednej z głównych alejek, przyznaje,
że ktoś proponował mu 10 tys. zł za odstąpienie miejsca.
– Chcieli mi dać grób kilka alejek dalej – opowiada mężczyzna. Dodaje jednak, że nigdy nie wyraziłby zgody na taki handel.
– Jeśli ktoś ma prawo do grobu, to może też to prawo sprzedać. W tej kwestii jestem bezsilny – przyznaje ksiądz Zarzycki. Zapewnia, że stara się walczyć z tego typu sytuacjami. Dlatego od kilku miesięcy, żeby odsprzedać miejsce na cmentarzu przy Limanowskiego, trzeba mieć zgodę zarządcy.
Autor artykułu: Ewelina Witkowska