Licealiści z Mrozów nakręcili film. Mieli jedynie amatorską kamerę, zapał i marzenia. Udało się. Film zbiera świetne recenzje, a oprócz amatorów zagrali w nim także aktorzy z serialu “Ranczo”.
“Ogniem i z Mieciem” to dzieło trzech osób: Michała Gołębiowskiego, Michała Bieńkowskiego – uczniów maturalnej klasy mroziańskiego liceum, i Radka Krążały, 23-letniego miłośnika kina i przyszłego informatyka. Pierwszy z nich jest scenarzystą i reżyserem, drugi kierownikiem produkcji, a trzeci autorem zdjęć i montażystą.
Pasjonaci kina – dwa Michały i Radek, założyli Agencję Młodych Filmowców “Creatyvni”.
Ogromny wpływ na rozwój zainteresowań młodych filmowców miał serial “Ranczo” nagrywany w pobliskim Jeruzalu. – Dzięki podpatrywaniu pracy na planie serialu poznaliśmy tajniki produkcji – mówi Radek Krążała. – Postanowiliśmy nakręcić coś swojego. I tak po wstał nasz pierwszy, pełnometrażowy film – tłumaczy 23-latek. Scenariusz napisał Michał Gołębiowski.
– Jest to historia dwóch gangsterów, którzy uciekają z więzienia. Chcą ukraść z muzeum “złote śmigło”, które da im władzę – opowiada. – Przestępców ścigają policja i agenci biura śledczego. Ich
plany krzyżuje piękna kobieta, przyjaciółka przestępców – dodaje scenarzysta.
Zanim padł pierwszy klaps, filmowcy musieli zmierzyć się z wieloma problemami, jakie niesie za sobą niskobudżetowa produkcja. I to dosłownie, bo na realizację filmu Creatyvni mieli 149 zł. Ta kwota wystarczyła na efekty specjalne, czyli fajerwerki. A potrzebny był jeszcze sprzęt, no i aktorzy. W końcu za pożyczone 3,2 tys. zł udało się kupić kamerę. Pozostała jeszcze obsada.
– Nie robiliśmy castingu, bo nie było na to czasu – mówi Michał Bieńkowski. – Dlatego ja i drugi Michał zagraliśmy dwie role. Pozostali aktorzy to koledzy i koleżanki – dodaje. W “Ogniem i z Mieciem” objawiły się prawdziwe talenty. Krzysztof Szerszeń (Porucznik Mauser) i Konrad Lech (Herr Doktorr von Schwarzcharakter) znakomicie zagrali czarne charaktery. Przekonująco wypadli też Michał Gołębiowski (Mieciu), Robert Kołak (Bidon), Mariusz Sekular (Komisarz Rybak) i Michał Bieńkowski (Miodzio). A Sylwia Tumielewicz zachwyciła rolą femme fatale. Udało się zaangażować też profesjonalnych aktorów. Grzegorz Wons, Piotr Pręgowski i Bogdan Kalus, znani z “Rancza”, zagrali epizody. A nie wielu młodych twórców może pochwalić się taką obsadą.
Praca nad filmem zajęła Creatyvnym całe wakacje. Pierwszy klaps padł 2 lipca o godz. 22.32, a ostatni 14 września. Sceny kręcono w Mrozach, gdzie ulice i lasy stały się trasami pościgów za gangsterami. A liceum na dwa miesiące zamieniło się w policyjny komisariat.
– Kiedy zapytali mnie, czy udostępnię szkołę, zgodziłam się bez wahania – mówi Ewa Sekular, dyrektorka ZS w Mrozach. – Była to bardzo dobra decyzja – dodaje. Potwierdziła to też premiera filmu. W mroziańskim kinie zabrakło miejsc, a film przyjęto owacjami na stojąco. Sukces pierwszej pełnometrażowej produkcji sprawił, że Creatyvni już myślą o jej kontynuacji.
– Będą to na pewno dalsze losy Miecia, Bidona i Rybaka. Roboczy tytuł drugiej części to “Zemsta jest słodka jak Miodzio” – mówi Michał Gołębiowski. Podkreśla, że zanim przystąpią do pracy nad kolejnym filmem, muszą się jeszcze sporo nauczyć. Bo na razie to tylko zabawa w amatorskie kino. Warto jednak przypomnieć, że właśnie od amatorskiego zaczynali m.in. Krzysztof Zanussi, znany dokumentalista, czy Pedro Almodódovar. Creatyvni już jedną statuetkę zdobyli. Od publiczności, podczas premierowego pokazu w Mrozach. Ato dobry początek.
Autor artykułu: Jolanta Krasowska