Trzy osoby ranne, a trzy kolejne cudem uniknęły śmierci – to bilans środowych wypadków w powiecie białobrzeskim. Jeden z nich zablokował ruch na krajowej siódemce na ponad dwie godziny.
Feralną serię zdarzeń zapoczątkował groźnie wyglądający wypadek w Żdżarach przy nowej części siódemki. 36-letni mieszkaniec Radomia jechał fiatem uno ze zbyt dużą prędkością. Nie zwolnił na łuku drogi, stracił panowanie nad pojazdem i auto dachowało. W środku znajdowała się jego znajoma i jej 9-letnie dziecko.
- Choć samochód jest bardzo zniszczony, jego kierowcy i pasażerom nic się nie stało – informuje Łukasz Gutkiewicz, rzecznik prasowy białobrzeskiej policji.
Drugi wypadek wydarzył się tuż przed godziną 17 na ul. Kościelnej w Białobrzegach. Kierujący audi 38-letni radomianin potrącił 45-letniego mężczyznę, który nagle wtargnął na jezdnię. Jak się okazało, pieszy był pijany – miał 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Z ogólnymi obrażeniami ciała trafił do radomskiego szpitala na Józefowie.
Najgroźniejszy w skutkach wypadek wydarzył się o godzinie 17 w Suchej na remontowanym odcinku siódemki, przy drodze wiodącej do Białobrzegów, gdzie obowiązuje teraz zakaz wjazdu.
- Jadąca toyotą 25-letnia mieszkanka gminy Promna próbował przejechać przez siódemkę w stronę Białobrzegów, pod zakaz – mówi Łukasz Gutkiewicz.
Kobieta nie ustąpiła pierwszeństwa przejazdu samochodom na siódemce. W bok toyoty uderzył zmierzający z Radomia do Warszawy ciągnik siodłowy, którym kierował 25-letni radomianin. Ranne w wypadku zostały dwie kobiety – kierująca toyotą i jej matka. Obie trafiły do szpitala na Józefowie. Z powodu wypadku ruch na tym odcinku siódemki został zablokowany na dwie godziny. Policjanci zorganizowali objazd przez Białobrzegi. Obowiązywał on do godz. 19.
Autor artykułu: Magdalena Sulich-Kosiec