Żyrardów rozpoczął zabiegi o wpisanie swojej XIX-wiecznej osady fabrycznej na listę światowych zabytków UNESCO. Dzięki temu chce podkreślić swoją pozycję jako unikatowego miasta turystycznego. Władze miasta liczą na splendor, pozyskanie pieniędzy, ale nie jest to tak pewne.
Zanim Żyrardów będzie mógł zostać wciągnięty na listę oczekujących do wpisania na listę UNESCO, upłynie kilka lat i miasto nie odniesie z tego żadnych wymiernych finansowych korzyści. Prezydent miasta Andrzej Wilk jest jednak przekonany co do tego, że Żyrardów o wpisanie na prestiżową listę powinien walczyć. – To droga, którą zaczęliśmy iść i nie cofniemy się z niej. To będzie trwało i wymagało wielu nakładów, ale to jest nasz cel – przekonuje Wilk.
Pomysł wpisania osady fabrycznej na listę UNESCO nie jest nowy. Pojawił się w Żyrardowie już kilka lat temu. – W wydanej w latach 90. publikacji na temat rewitalizacji Żyrardowa Jerzy Naziębło, były dyrektor Muzeum Mazowsza Zachodniego, zachęca władze miasta do rozpoczęcia starań, żeby unikatowa osada fabryczna znalazła się wśród światowych zabytków kultury – przypomina Barbara Rzeczycka, obecna dyrektor muzeum. A ma co wpisywać, bo według różnych źródeł Żyrardów ma najpełniej zachowaną osadę fabryczną zbudowaną na wzór miast utopijnych w XIX w. Miasto zostało starannie zaprojektowane. Obok fabryki powstały wille dla dyrektorów fabryki i wyższych urzędników, osada robotnicza. Nie mogło zabraknąć m.in. kościoła, szpitala, ochronki, domu starców czy resursy, w której odbywały się bale i były wystawiane sztuki teatralne. Są też urządzone parki, zagospodarowany i uregulowany system stawów. W sumie w osadzie fabrycznej objętej ścisłą ochroną konserwatorską jest blisko 150 obiektów, pod ochroną pośrednią znajduje się kolejnych kilkadziesiąt.
– I właśnie doskonale zachowana osada fabryczna, z której nie ubyło przez lata prawie nic, to podstawowa przesłanka, która powoduje, że Żyrardów zasługuje na wyjątkową uwagę Europy i świata – twierdzi wieloletni naczelnik wydziału promocji Urzędu Miasta w Żyrardowie Jarosław Komża.
To jednak nie będzie łatwa droga. – Zanim miasto będzie mogło ubiegać się o taki wpis, najpierw musi zewidencjonować wszystkie zabytki, otoczyć je należytą ochroną konserwatorską, zapewnić, że jest w stanie dbać o zabytki, wyznaczyć dokładnie strefę zabytkową i zaniechać w niej nowoczesnych zmian, które zakłócałyby historyczną tkankę – wylicza Aleksandra Wacławczyk z Polskiego Komitetu ds. UNESCO. To jednak nie stanie się dodatkową przeszkodą, bo dziś osada fabryczna i tak jest pod ścisłą ochroną konserwatorską, wiec wszystkie inwestycje muszą być konsultowane z urzędnikami. Miasto musi spełnić wymogi, by mogło zostać wpisane na listę polskich pomników historii. Taką opinię wydaje Ministerstwo Kultury, a decyzję podpisuje prezydent RP. Dopiero wówczas miasto może ubiegać się o wpisanie na listę oczekujących do wpisania na listę UNESCO. Po takim zabiegu musi na niej poczekać co najmniej rok. Bo w ciągu roku polski komitet może zgłosić do UNESCO tylko jedną propozycję. A na liście oczekujących jest już kilka miast, wśród nich Gdańsk i Kanał Augustowski. W tej chwili na liście UNESCO jest ledwie kilkanaście miast i miejsc w Polsce. Na znalezieniu się na liście UNESCO naturalnie takie miejsca mogą zyskać, ale czasem zysk jest mniejszy, niż by się mogło wydawać. Zdaniem specjalistów leżący na uboczu Zamość na wpisie na liście właściwie nie skorzystał. O korzyściach za to chętnie mówią przedstawiciele Torunia. Miasto jest na liście od 10 lat.
– Dzięki znalezieniu się na liście Toruń zyskał o 25 proc. więcej turystów, wynika z badań prowadzonych od kilku lat. Co roku ich liczba wzrasta. W zeszłym roku Toruń odwiedziło 1,6 mln osób – mówi Paweł Piotrowicz, rzecznik toruńskiego ratusza. Poza tym miastu od kilku lat udaje się uzyskiwać coraz więcej pieniędzy na rewitalizację Starówki i poszczególnych obiektów, zdaniem Piotrowicza eksperci chętniej przyznają fundusze miejscu, które znajduje się na tak prestiżowej liście niż innym. W ostatnim roku Toruniowi udało się pozyskać ponad 10 mln euro na rewitalizację rynku nowomiejskiego. Na to samo liczy Żyrardów. Mieszkańcy, choć nie dowierzają, że ich miasto może znaleźć się na tej liście, popierają starania władz miasta. – Jeśli jest szansa dla Żyrardowa na rozwój, na zmianę, to trzeba ją wykorzystać – mówi studentka Joanna Bajerowska.
W tej chwili w Żyrardowie trwa inwentaryzacja budynków zabytkowych pod okiem specjalistów z Krajowego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków w Warszawie. Kiedy lista będzie pełna, ma zostać zaakceptowana przez wojewódzkiego konserwatora zabytków. W ciągu najbliższych tygodni ma zostać opracowana strategia Żyrardowa do 2020 r. i zaktualizowany program rewitalizacji miasta. Zostanie wyznaczona strefa osady fabrycznej i miasto rozpocznie zabiegi o wpisanie osady na listę krajowych pomników historii.
Autor artykułu: Anna Wrzesień