Archive for March, 2008

Czekamy na wiosnę

Wednesday, March 26th, 2008

Astronomiczna wiosna nastała niemal tydzień temu. Niskie temperatury i ciągle prószący śnieg skutecznie jednak odżegnują większość radomian od pomysłu rzucenia na bok ciepłych czapek i szalików.

Promienie słoneczne nieśmiało przebijają się przez pochmurne niebo nad Radomiem, a zewsząd napływają informacje o pierwszych oznakach wiosny. Ta jednak nie rozpieszcza mieszkańców naszego regionu. Chłodne noce i poranki, prószący śnieg nie zachęcają do wiosennych spacerów.

Dla miłośników spędzania czasu na świeżym powietrzu mamy jednak dobrą nowinę. Meteorolodzy przewidują ocieplenie na najbliższy piątek. W weekend natomiast temperatura przekroczy 10 stopni Celsjusza. Być może wiosna zagości u nas na dobre…

Autor artykułu: Michał Podlewski

Jutro w Tygodniku “Nasze Miasto”

Wednesday, March 26th, 2008

Pomysł na szpitale
Połączenie dwóch radomskich szpitali, a może nawet likwidacja jednego zmniejszą ich problemy kadrowe i finansowe. Nie będzie ryzyka powtórzenia się scenariusza sprzed Wielkanocy. I pomysł ten jest możliwy do realizacji! Więcej piszemy na łamach „Naszego Miasta”.

Nowy obraz Wisły
Wisła znacznie straciłaby na swoim uroku, gdyby nie tereny w regionie radomskim. Ich wyjątkowość poznawać będą uczestnicy „Żeglugi wiślanej”. Turyści zawitają do powiatu lipskiego i kozienickiego. Ich mieszkańcy liczą, że rejsy będą cieszył się uznaniem gości. Na łamach naszego tygodnika szeroko opisaliśmy inicjatywę „Żeglugi wiślanej”.

Radomianie u egzorcysty
Czarna magia, spirytualistyczne praktyki oraz muzyka wysławiająca szatana – to według ks. Sławomira Płusty, nowego radomskiego egzorcysty najczęściej otwierane przez młodzież furtki do opanowania ich przez demona. W ciągu 1,5 miesiąca pracy w Radomiu musiał interweniować już ponad 10 razy. Więcej na łamach „Naszego Tygodnika”.

Autor artykułu:

Wisła pokonała Wartę

Tuesday, March 25th, 2008

W spotkaniu z Wartą Poznań gole strzelali tylko zawodnicy Wisły. Dwa razy do siatki trafił Bartosz Wiśniewski. Za pierwszym razem wyprowadził Wisłę na prowadzenia, a za drugim pokonał własnego bramkarza. Ale Wisła wygrała 3:1.

Chociaż Warta przyjechała do Płocka jako trzeci od końca zespół w tabeli, a Wisła zażarcie walczy o ekstraklasę, to mecz nie był dla płocczan spacerkiem. Nafciarze zagrali w nim bez Sławomira Peszki, który został zawieszony na dwa spotkania za czerwoną kartkę, którą zarobił w meczu z Lechią Gdańsk. Jego miejsce na prawej pomocy zajął Adrian Mierzejewski i trzeba przyznać, że zagrał dobry mecz. Zresztą płocczanie już po raz kolejny lepiej zaprezentowali się z przodu niż w formacji defensywnej. Tutaj czasami dochodziło do nieporozumień i pewnego chaosu. Dlatego Warta kilka razy miała swoje okazje.

Ale generalnie kibice mogą być zadowoleni z Wisły. Podobnie jak piłkarze z dopingu. Na płockim stadionie zasiadło blisko siedem tysięcy fanów. Dla pierwszych pięciu tysięcy klub przygotował szaliki w barwach Wisły. I to był niesamowity widok, gdy te biało-niebieskie szale powędrowały w górę. A okazja do tego była już na początku meczu. W 5. min swojego pierwszego gola dla Wisły zdobył Bartosz Wiśniewski. Najpierw strzelał zza pola karnego Mierzejewski, ale piłka odbiła się od jednego z graczy Warty. Nadal jednak leciała w kierunku bramki, gdy trafiła do wysuniętego Wiśniewskiego. Młody napastnik Wisły nie miał problemu z pokonaniem bramkarza. Co prawda goście reklamowali spalonego, ale sędzia był nieugięty. – Mam nadzieję, że ta bramka oznacza przełamanie i teraz będę strzelał więcej goli dla Wisły – stwierdził Wiśniewski, który w poprzednich meczach miał dobre okazje, ale jakoś nie mógł ich wykorzystać.

W 22. min było już 2:0 dla Wisły, a autorem gola był Mierzejewski. Płocki pomocnik wykonywał rzut wolny dość daleko od pola karnego. Mocno uderzył piłkę, w szesnastce wyskoczyło do niej kilku zawodników, ale nikt jej nie dotknął, a ta wylądowała w siatce. Dwubramkowe prowadzenie niestety trochę rozluźniło nafciarzy i inicjatywę przejęła Warta. Po jednej z akcji Bartosz Wiśniewski próbował wybić piłkę, ale zrobił to tak nieszczęśliwie, że pokonał Łukasza Radlińskiego. Strata gola nie podziałała jakoś mobilizująco na nafciarzy. To Warta częściej atakowała. Podobnie było na początku drugiej połowy. Aż do 60. minuty. Wtedy w polu karnym sfaulowany został wszędobylski Wahan Geworgian. Sędzia podyktował jedenastkę. Niestety intencje jej egzekutora Ireneusza Kowalskiego idealnie wyczuł bramkarz, który wybił piłkę na róg. Sześć minut później arbiter powinien podyktować kolejną jedenastkę dla nafciarzy. Znowu faulowany był Geworgian, jednak tym razem sędzia uznał, że „Wanik” symulował i dał mu żółtą kartkę. Płocczanie kropkę nad i postawili w 74. min. Po dośrodkowaniu w pole karne do bezpańskiej piłki dopadł Jacek Wiśniewski, mocno strzelił i przypieczętował wygraną Wisły. – Tego gola dedykuję swoim dzieciakom, które przyjechały do mnie na święta – stwierdził.

Po meczu trener Warty Bogusław Baniak miał pretensie do sędziego, ale przyznał, że Wisła wygrała zasłużenie. – Dzisiaj Wisła to była drużyna, która powoli jadła Wartę Poznań – powiedział.
– Jestem zadowolony z wyniku, bo on jest najważniejszy – stwierdził natomiast Leszek Ojrzyński, szkoleniowiec Wisły. – Po stracie bramki trochę przysnęliśmy i gra się zaczęła nerwowa. Ale wszystko dobrze się skończyło. Chciałbym podziękować chłopakom za walkę i konsekwencję. Mam nadzieję, że kolejne mecze będą udane.

Dobrze, gdyby taki udany mecz Wisła zagrała w sobotę w Bielsku Białej. Tam zmierzy się z Podbeskidziem. I chociaż rywal jest na dziesiątym miejscu w tabeli, to płocczan czeka bardzo trudna przeprawa. Podbeskidzie wiosną radzi sobie całkiem przyzwoicie. Co prawda w pierwszym meczu przegrało 2:3 z Arką w Gdyni, ale długo prowadziło 2:0, a wygrana wymknęła mu się w doliczonym czasie gry. Potem ograło u siebie Tura Turek 2:0. W ostatniej kolejce Podbeskidzie urwało punkty liderowi Piastowi Gliwice, remisując bezbramkowo na jego boisku. Podbeskidzie prezentuje się więc solidnie i płocczanie będą musieli się sporo namęczyć, żeby wywalczyć trzy punkty.

Wisła – Warta 3:1 (2:1)
Bramki: Wisła – B. Wisniewski (5.), Mierzejewski (22.), J. Wiśniewski (74.); Warta – B. Wiśniewski (29. – samobójcza).
Wisła: Radliński – Żytko, J. Wiśniewski, Jarczyk, Tomczyk, Mierzejewski (79. Staniszewski), Kowalski (88. Sielewski), Krzyżanowski, Geworgian, Sobczak (68. Posmyk), B. Wiśniewski.

Warta: Szmatuła – Cudny (67. Ignasiński), Truszczyński, Jankowski, Otuszewski, Kaczorowski, Bekas, Magdziarz, Wojciechowski (79. Paku-Tshela), Piskuła, Klatt (10. Ngamayama).

Wyniki 22. kolejki: Wisła – Warta 3:1, Łomża – Odra 0:0, Polonia – Motor 2:0, Jastrzębie – Lechia 0:1, Piast – Podbeskidzie 0:0, Tur – Pelikan 0:2, Arka – Kmita 1:2, Stal – Katowice 1:0, Śląsk – Znicz 0:3.

Podbeskidzie – Wisła, Śląsk – Łomża, Znicz – Stal, Katowice – Arka, Kmita – Tur, Pelikan – Piast, Warta – Jastrzębie, Lechia – Polonia, Motor – Odra.

1. Piast Gliwice 22 44 30-14
2. Lechia Gdańsk 22 41 35-23
3. Polonia Warszawa 22 39 34-19
4. Arka Gdynia 22 38 36-18
5. Znicz Pruszków 22 38 36-19
6. Śląsk Wrocław 22 37 34-23
7. Wisła Płock 22 35 40-34
8. GKS Katowice 22 30 37-24
9. GKS Jastrzębie 22 30 31-35
10.Podbeskidzie B-B 22 29 27-15
11.Odra Opole 22 27 19-23
12.Motor Lublin 22 25 26-39
13.Stal Stalowa Wola 22 25 19-34
14.Tur Turek 22 23 16-25
15.ŁKS Łomża 22 19 25-41
16.Kmita Zabierzów 22 18 18-27
17.Warta Poznań 22 17 15-33
18.Pelikan Łowicz 22 14 23-45

Autor artykułu: Grzegorz Szkopek

Co się działo w Święta

Tuesday, March 25th, 2008

Stosunkowo spokojnie minęła Wielkanoc na płockich drogach. Policjanci odnotowali zaledwie kilka wypadków i kolizji

Najgroźniejszy wydarzył się w miejscowości Sędek (gm. Staroźreby). 32-letnia kobieta prowadząca volkswagena na prostym odcinku nie opanowała pojazdu i uderzyła w drzewo. Karetką została odwieziona do szpitala, jej stan jest bardzo ciężki. W aucie prócz niej jechali mąż i sześcioletnie córki bliźniaczki. Trójka pasażerów nie odniosła poważniejszych obrażeń, ale wszyscy zostali w szpitalu na obserwacji.

Po za tym policjanci odnotowali tylko cztery kolizje (w Wyszogrodzie, Bronowie Zalesiu i w Płocku na ul. Popłacińskiej i Grabówce).

Było też kilka kradzieży. W nocy między Wielką Sobotą a Wielką Niedzielą w Płocku zginął zaparkowany na ul. Zduńskiej ford fiesta. Kiedy właścicielka poinformowała o swojej stracie, policjanci już w kilka minut później zatrzymali auto na ul. Norwida. Okazało się, że postanowił nim sobie zafundować wieczorną wycieczkę… 17-letni syn właścicielki! Ponieważ nie posiada prawa jazdy, dostał 500-złotowy mandat za prowadzenie pojazdu bez uprawnień. Tej samej nocy złodzieje włamali się do altanki działkowej na terenie jednego z płockich ogrodów i zrabowali wiertarkę oraz przewód elektryczny.

Autor artykułu: seb

Płocka policja szuka chętnych do pracy

Tuesday, March 25th, 2008

Komenda Miejska ogłasza nabór dla osób, którym marzy się praca w policji. Wiek, ani płeć nie są ważne

Kandydaci muszą mieć: co najmniej średnie wykształcenie, obywatelstwo polskie, nieposzlakowaną opinię, zdolności fizyczną i psychiczną do służby w formacjach uzbrojonych, być niekarani, w pełni korzystać z praw publicznych, a mężczyźni uregulowany stosunek do służby wojskowej.

Chętni do służby będą musieli przebrnąć przez test wiedzy – 40 pytań z zakresu funkcjonowania administracji publicznej, bezpieczeństwa publicznego oraz wiedzy o społeczeństwie, test sprawności fizycznej – sprawdza takie cechy jak zwinność, siła i wytrzymałość; tu trzeba zaliczyć tor przeszkód w czasie nieprzekraczającym minuty i 45 sekund oraz test psychologiczny MultiSelekt – to badanie predyspozycji intelektualnych i osobowych do służby w policji.

Ponadto, kandydaci będą musieli poddać się badaniom, na podstawie których komisja lekarska określi ich zdolność psychiczną i fizyczną do służby. A tzw. wywiad zorganizowany pozwoli ocenić ich umiejętność formułowania myśli i motywację do służby w policji.
- Ta praca wymaga szczególnych predyspozycji, stąd konieczność możliwie wszechstronnego sprawdzenia kandydatów – mówi komendant Jarosław Brach. – Policjant codziennie styka się z różnymi wydarzeniami i musi umieć błyskawicznie podejmować decyzję, nieraz także o użyciu broni, więc do służby muszą trafić osoby twarde, ale odpowiedzialne.

Kto przejdzie przez sito rekrutacji, dostaje skierowanie do macierzystej jednostki, gdzie składa ślubowanie i zostaje skierowany na półroczne przeszkolenie w jednej ze szkół policyjnych w kraju.
W trakcie szkolenia młodzi policjanci mogą liczyć na ok. 1,2 tys. zł do ręki. Po powrocie do swojej jednostki na ok. 600 zł więcej. Do tego dochodzą m.in. tzw. trzynastka, sort mundurowy, pokrycie kosztów dojazdów do pracy, tzw. równoważnik za brak mieszkania czy dofinansowanie do wypoczynku dla funkcjonariuszy i ich rodzin.

Co ważne, już po 15 latach pracy policjant może przejść na emeryturę, która aktualnie wynosi 40 proc. ostatniego wynagrodzenia. – Zapraszam wszystkich, którzy chcieliby zakosztować życia w mundurze – zachęca Brach. – I choć to praca lekka nie jest, to na pewno potrafi dać dużo satysfakcji.

Starania o przyjęcie do służby w Płocku należy zacząć od wizyty w komendzie miejskiej przy ul. Słowackiego 4/1 – w pokoju nr 213 na drugim piętrze, gdzie mieści się Zespół Kadr i Szkolenia (tel. 024 266 12 49 i 024 266 15 10). Tam kandydaci podczas rozmowy wstępnej uzyskają informacje o tym, jak przebiega procedura naboru, dostaną ankiety i dokumenty do wypełnienia, pracownicy odpowiedzą na wszelkie pytania.

Autor artykułu: seb

Samochód dla niepełnosprawnych

Sunday, March 23rd, 2008

Tylko do końca marca niepełnosprawni z regionu lub ich opiekunowie mogą ubiegać się o zwrot kosztów zakupu auta, lub zrobienia prawa jazdy. To ogromna szansa dla osób, które do tej pory były praktycznie wyłączone z normalnego życia.

Pieniądze można zdobyć z unijnego programu „Sprawny dojazd”. Akcja skierowana jest nie tylko do samych niepełnosprawnych ale również opiekunów ich opiekunów. Cena samochodu nie może przekraczać 20 tys. euro. W przypadku nowego auta można liczyć na sfinansowanie 80 proc. jego wartości, w przypadku auta 3 -letniego – 75 proc.

Na opłacenie kursu samochodowego można dostać nawet 85 proc. wszystkich kosztów. Więcej informacji można uzyskać na stronach interne-towych: www.pfron.org.pl lub w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Płocku ul. Bielska 59 pokój 515, 523. Tel.: 024 267 68 36, 34.

Ostateczny termin składania wniosków upływa 31 marca.

Autor artykułu: Sebastian Śmietanowski

Starosta ciechanowski Sławomir Morawski o ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego

Sunday, March 23rd, 2008

Nasze Miasto: Jakie jest stanowisko starosty ciechanowskiego wobec ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego i roztoczonej wokół ratyfikacji burzy?

Sławomir Morawski: Traktatu nie czytałem, w związku z czym trudno jest mi się odnieść do zapisów, które zostały w nim zawarte. Natomiast uważam, że jeżeli traktat został wynegocjowany przez prezydenta i dyplomację to dziś moim zdaniem powinien być ratyfikowany przez parlament. Uważam, że Unia Europejska to nie tylko przywileje, ale również obowiązki poszczególnych państwa. Z informacji jakie były przekazywane przez środki masowego przekazu wynika, że nie ma tam żadnych zagrożeń dla tożsamości narodowej, ani wolności obywatelskich zapisanych w Konstytucji RP. Zatem robienie pewnej „szopki politycznej” szkodzi wizerunkowi naszego kraju na arenie międzynarodowej, a chciałoby się abyśmy byli stabilnym, szanującym się i szanowanym członkiem Unii Europejskiej.

Autor artykułu:

Świąteczna niespodzianka

Sunday, March 23rd, 2008

Mazurek, wielkanocną babę, faszerowane jajka, wędliny, pasztet, kiełbasę, własnoręcznie robioną kiełbasę przekazał naszej Czytelniczce Piotr Łojko, który prowadzi w Milanówku restaurację Studium Dobrego Smaku. Redakcja Naszego Miasta poprosiła go o to, by sprawić niespodziankę Annie Siedleckiej z Żyrardowa, samotnie wychowującej wnuczkę, której umarła mama. Każdy, kto chce pomóc dziewczynce, może zgłosić się do naszej redakcji, pod nr 046 855 37 99.

Autor artykułu: edur

Uniwersytecki strzał w dziesiątkę

Saturday, March 22nd, 2008

Działający od czterech miesięcy zwoleński Uniwersytet Trzeciego Wieku jest jedyną organizacją w powiecie, która oferuje zajęcia dla seniorów.

Założyli go sami zainteresowani, którzy wcześniej zebrali się w stowarzyszeniu o nazwie Uniwersytet Trzeciego Wieku w Zwoleniu. Przygotowali dla siebie bogatą listę zajęć.
– Organizujemy kursy komputerowe, naukę języków obcych i wyjazdy na pływalnię do Kozienic – mówi Maria Mendyk, prezes stowarzyszenia. Dodaje, że jeśli będą chętni, stowarzyszenie podejmie się organizacji jeszcze innych zajęć. Teraz z oferty korzysta ponad 60 osób. Co tydzień przybywają kolejni. Zajęcia finansują sami. Miesięczna składka wynosi 20 zł. W akcję tworzenia uniwersytetu dla seniorów włączyły się też Bogusława Jaworska, burmistrz Zwolenia, oraz Anna Wieczerzyńska, dyrektorka domu kultury, która bezpłatnie użycza uniwersytetowi pomieszczenia i sprzęt niezbędny do prowadzenia zajęć. Bezpłatnie pracują też instruktorzy prowadzący zajęcia. W piątki w zwoleńskim domu kultury odbywają się zajęcia grupy plastycznej uniwersytetu seniorów. Na razie na zajęcia zapisało się sześć pań.
– Studentki wykazują się dużym zapałem – opowiada Karolina Frankiewicz-Jaworska, prowadząca warsztaty.
Maciej Rajewski, socjolog z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej ocenia zwoleński pomysł jako strzał w dziesiątkę. – Skończyły się czasy, kiedy dziadkowie siedzieli w kapciach w bujanym fotelu i czytali gazety – mówi.

Coraz częściej seniorzy traktują emeryturę jako czas, jaki mogą wykorzystać na rozwój swoich zainteresowań.
– Osoby, którym przed laty obowiązki nie pozwoliły na realizację jakiejś pasji, teraz mają szanse, żeby nadrobić zaległości – tłumaczy Rajewski. Studenci nie marnują czasu, byli już w jednym z lubelskich teatrów.

Autor artykułu: Katarzyna Ludwińska

Tam narodziło się rugby…

Saturday, March 22nd, 2008

Tak jak wyznawca islamu powinien raz w życiu odbyć pielgrzymkę do Mekki, tak każdy entuzjasta rugby powinien pojechać do miasta będącego kolebką tej dyscypliny

Rugby, w którym narodziła się ta dynamiczna gra zespołowa pasjonująca miliony ludzi na całym świecie, to niewielkie miasteczko w środkowej Anglii, w hrabstwie Warwick. W Londynie wsiadamy do autobusu National Express i jedziemy do Coventry. Następnie pokonujemy busem 15 mil dzielących nas od kolebki rugby. Wysiadamy na przystanku na Church Street, a stąd już tylko kilka kroków na Lawrence Sheriff Street do Rugby School, założonej w 1567 roku szkoły dla chłopców.

To właśnie na boisku tej szkoły w 1823 roku William Weeb Ellis podczas meczu futbolowego wziął piłkę w ręce, przebiegł z nią przez boisko, położył na ziemi i zdobył bramkę, wywołując poruszenie wśród zawodników oraz kibiców oglądających spotkanie. Sto lat później na murze ogrodu dyrektora szkoły wmurowano granitową tablicę z inskrypcją: „Kamień ten upamiętnia wyczyn Williama Webba Ellisa, który lekceważąc reguły ówczesnego futbolu, wziął pierwszy raz piłkę w ręce i biegnąc z nią, dał początek i charakter nowej grze _– rugby”. Wyczyn Ellis sprawił, że gra według reguł z Rugby tak zyskała na znaczeniu, że dała nazwę nowej dyscyplinie – football rugby.

W obrębie szkoły mieści się obecnie kilkanaście boisk do rugby, bo gra ta od tamtej pory do dziś wciąż jest podstawą wychowania uczniów Rugby School. Przed szkołą podziwiamy pomnik Williama Webba Ellisa wzniesiony dwanaście lat temu. Twórca monumentu przedstawił Ellisa (1806–1872) biegnącego z piłką pod ręką w stroju tamtej epoki.

Po drugiej stronie ulicy mieści się Rugby School Museum, w którym zgromadzono pamiątki dokumentujące historię szkoły oraz rozwój gry w rugby, zajmującej oczywiście ważne miejsce w jej dziejach. Można tu m.in. zobaczyć i przeczytać pierwsze przepisy gry spisane w 1846 roku.

Obok szkoły rozpoczyna się niezwykły szlak, który koniecznie trzeba przejść. W chodniki wmurowano 47 mosiężnych tablic, poświęconych kolejnym, najważniejszym wydarzeniom w historii rugby. Takich jak pierwszy mecz międzynarodowy czy założenie International Rugby Bard. Na trasie swoje tablice mają również największe gwiazdy światowego rugby: Gareth Edwards, David Campese, Philippe Sella i wielu innych. Tablica z numerem 1 należy oczywiście do Williama Webba Ellisa.

W mieście jest też Webb Ellis Road, przy której mieści się założony w 1873 roku Rugby Football Club Lions. W lokalu należy nie tylko obejrzeć klubowe pamiątki, ale i zrobić zakupy.

Na każdym kroku w miasteczku można zauważyć napisy „Rugby – The home of rugby football”. Są na sklepach, przystankach autobusowych, a nawet śmietniczkach. Szlak 47 tablic kończy się na St. Matthews Street, ślepej uliczce. To przy niej mieści się James Gilbert Rugby Football Museum, najstarsze i najsłynniejsze muzeum rugby na świecie.

W kilkunastu pomieszczeniach zgromadzono olbrzymią ilość cennych pamiątek. Czapki i koszulki sprzed dwóch stuleci, proporce, puchary, plakaty, książki, czasopisma, znaczki, a także piłki, których wygląd i kształt zmieniał się tak, jak zmieniało się rugby.

James Gillbert i jego następcy produkowali piłki na tyle dobre, że jedna z nich, eksponowana w muzeum, zdobyła jedną z pierwszych nagród podczas Wystawy Powszechnej w Londynie w 1851 roku. Pierwsze piłki były owalne z prostego powodu – wtedy nie było niczego innego niż świński pęcherz o owalnym kształcie, który można było napompować, uzyskując piłkę. Zresztą pierwsza piłka z kauczukową dętką też była owalna. Ten wynalazek opatentował oczywiście mieszkaniec Rugby, Richard Lindon.
Wśród eksponowanych w muzeum odznak nie zauważyliśmy żadnych z Polski, ale teraz już są. Po naszej wizycie jako pierwszy klubowy znaczek z Polski w Muzeum Rugby pozostał z Pogoni Siedlce, podarowany przez nas wraz z odznaką Polskiego Związku Rugby.

W muzeum koniecznie trzeba obejrzeć warsztat szewski z XIX wieku. Co godzinę siada przy nim szewc i przez 15 minut szyje piłki do rugby. Zasiadłem też za warsztatem szewskim, aby przekonać się jak wyrabiano kiedyś piłki do rugby. Z muzeum połączony jest James Gilbert Factory Outlet, sklep założony w 1842 roku. Jego obsługa sprzedaje klientom wszystko, co jest potrzebne do uprawiania rugby.

Z muzeum do sklepu przechodzi się przez salę Rugby Experience, gdzie uczestnicząc w multimedialnej prezentacji, można posmakować emocji, jakie daje rugby. Siedzi się na drewnianych ławkach z angielskiej szatni na Twickenham, narodowego stadionu Anglików w Londynie. Wokół leżą buty, koszulki i piłki. Gdy gasną światła, przez minutę w ciemności słuchamy opowieści o taktyce angielskich rugbistów w meczu przeciwko RPA. Natomiast kiedy milknie głos trenera, słychać wybiegających na boisko zawodników, a pomieszczenie rozświetla blask ponad 30 ekranów i monitorów. Są na wszystkich ścianach oraz na suficie. Przez kilka minut uczestniczymy w niezwykłym widowisku, tak jak byśmy byli w środku widowni podczas spotkania Anglia – RPA.

Wychodząc z Muzeum Rugby, warto kupić kilka pamiątek. W mieście jest mnóstwo innych sklepów z pamiątkami, najwięcej w Rugby Visitor Centre. Jednak te sprzedawane w wielkim wyborze w muzeum są najciekawsze, najbardziej oryginalne.

Rugby bez względu na porę roku stale odwiedza dużo kibiców i entuzjastów tej gry z całego świata. Uzbrojeni w kartki papieru i ołówki _– tak jak my – uczestniczą w wyścigu, kto najszybciej znajdzie i spisze tekst wszystkich 47 tablic umieszczonych na szlaku.

Przybysze ze wszystkich kontynentów dzień kończą w jednym z kilkudziesięciu pubów, jak Rugby Pub czy Rugby Tawern. Trzeba w nich koniecznie skosztować Rugby Ale, piwa bez gazu i piany, produkowanego według receptury liczącej setki lat, które do kufli nalewane jest za pomocą ręcznej pompy.
Warto było wybrać się w długą podróż, by zobaczyć to miasto. Ogromne Muzeum Rugby na Twickenham w Londynie nie ma takiego klimatu ani takich pamiątek, jak kilka pomieszczeń w James Gillbert Rugby Football Muzeum w mieście, gdzie narodziło się rugby…

Autor artykułu: Jacek Wierzbicki