Już w przyszłym miesiącu najbardziej niebezpieczne miejsca w Sochaczewie nagra 12 kamer. Niestety, w nocy nikt nie będzie śledził ich zapisu.
Wandale, bandyci, złodzieje i piraci drogowi z Sochaczewa mogą zacząć się bać. Już w czerwcu 12 kamer miejskiego monitoringu zacznie obserwować najbardziej zagrożone miejsca. Jednak tylko trochę.
W ub. wtorek około godz. 14.30 na kładce na Bzurze przy ul. Staszica trzech bandytów okradło piętnastolatka. Pobili go i zabrali mu telefon komórkowy. Policja szuka napastników. Już niedługo, kiedy dojdzie tu do podobnych wybryków, będzie miała ułatwione zadanie. W pobliżu bowiem zamontowana zostanie kamera obrotowa.
– Na pewno będzie bezpieczniej. Już sama świadomość, że złodziej czy opryszek nie będzie czuł się bezkarnie, jest budująca – mówi Emilia Karpińska. Najbardziej cieszy się z monitoringu w okolicach dworca kolejowego, bo codziennie wraca do domu ze stacji PKP, a to nie jest przyjazne miejsce.
O braku bezpieczeństwa w mieście świadczą też statystyki policyjne. Tylko w ostatnim roku w Sochaczewie i okolicach doszło do ponad 2300 przestępstw. Dla porównania, w większym Żyrardowie było ich o 300 mniej.
Sochaczewianie mają nadzieję, że teraz przestępcy rzadziej będą dawali o sobie znać. Mieszkańcy żałują jednak, że zapis z kamer nie będzie obserwowany przez całą dobę. Pracownicy Centrum Monitoringu, które ma mieścić się w urzędzie miasta, mają obserwować ulice od wczesnego poranka do godz. 22–23. Później obraz z kamer będzie rejestrował tylko magnetowid.
– Podjęliśmy taką decyzję ze względu na oszczędności, biorąc pod uwagę fakt, że późną nocą nie ma wielu niebezpiecznych sytuacji – mówi wiceburmistrz Krzysztof Ciołkiewicz.
Autor artykułu: Anna Wrzesień